autohipnoza.pl

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Strona główna Artykuły Autohipnoza Każdy z nas ma w sobie zwierzę...

Każdy z nas ma w sobie zwierzę...

Email Drukuj PDF

Adam BytofJedną z najbardziej interesujących technik pracy z podświadomością jest identyfikacja w głębokim transie (DTI - deep trance identification). Jej źródłami są praktyki szamańskie oraz zachowania dzieci. Zarówno szamani, ludy pierwotne, jak i dzieci z łatwością utożsamiają się ze zwierzętami, czuja z nimi instynktowną bliskość. Prawdopodobnie dlatego, że ich poziom rozwoju ewolucyjnego, stopień rozwoju mózgu, nie jest jeszcze zbyt wysoki. Abstrakcyjne, logiczne myślenie oraz wpływ kultury wypierają te umiejętności do podświadomości.

W sprzyjających okolicznościach, pod wpływem stresu, substancji psychoaktywnych, w głębokim transie, w który od czasu do czasu popadamy, „wychodzi z nas zwierzę”, jak to się potocznie określa. Można powiedzieć, że na podświadomym poziomie wszyscy mamy zdolność do utożsamiania się ze zwierzętami, podobnie jak szamani. Każdy z nas może, podczas głębokiego relaksu, w zmienionym stanie świadomości, podczas autohipnozy utożsamić się z jakimś zwierzęciem. Tylko po co to robić?

W kulturach pierwotnych, zwierzętom przypisywano boskie cechy, więc utożsamienie ze zwierzęciem było formą uczestnictwa w boskości, było przeżyciem „sacrum”. W najstarszych religiach świata, na przykład w starożytnym Egipcie, albo w Indiach, bogowie mieli głowy zwierząt. Dziś rozumiemy Boskość inaczej. Drugim sposobem praktykowania DTI w kulturach pierwotnych, były praktyki wojowników, którzy utożsamiając się z dzikimi i drapieżnymi zwierzętami zyskiwali ich odwagę, zręczność i siłę. Wydaje mi się, że ten rodzaj ćwiczenia mentalnego może mieć dla nas znaczenie. Nie jesteśmy co prawda wojownikami, chociaż jest mnóstwo ludzi, którzy postrzegają na przykład biznes, rynek jako pole walki. Umiejętność aktywowania w sobie „zwierzęcych” cech z pewnością może nam się w różnych okolicznościach życiowych przydać. „Ależ z Ciebie kotka….” albo „hm… obudził się w Tobie prawdziwy zwierzak”… to słowa, które mogą mieć przecież bardzo pozytywny wydźwięk…

Wracając jednak do poważniejszych zagadnień, identyfikacja ze „zwierzętami mocy” może przynieść znakomity rezultat w pracy. Znam kilku biznesmenów, którzy aktywizują w sobie pewność siebie, zdecydowanie, umiejętność podejmowania szybkich decyzji, poczucie przewagi nad konkurencją poprzez identyfikację z panterą, lwem, tygrysem i innymi zwierzętami. Podczas transu przechodzą oni proces DTI i dzięki temu wyciągają na powierzchnię świadomości określone cechy, zasoby i umiejętności psychologiczne. Później, w codziennym życiu, wystarczy że tylko przypomną sobie obraz z głębokiego transu, by cechy te natychmiast się zaktywizowały. Jeden z moich klientów powiedział do mnie kiedyś: „Wystarczy, że na chwilę przed wejściem do biura przypomnę sobie to uczucie z Twojego transu i natychmiast czuję tą niesamowita energię, poczucie mocy i pewność siebie. Ja po prostu wiem, że wynegocjuje z nimi to, co będę chciał. W tym stanie wchodzę i oni podświadomie wyczuwają, że mają do czynienia z kimś silnym, pewnym siebie, z twardym negocjatorem, orientują się podświadomie po mojej mowie ciała, ruchach, sposobie mówienia itd. Z kimś takim chce się robić interesy, prawda? Od  czasu, gdy stosuję tą technikę, negocjuje mi się lepiej i osiągam lepsze wyniki”.

Na warsztatach „Niezwykła Moc Transu”, jedno z ćwiczeń transowych, wykonywanych z pomocą specjalnych, personalizowanych nagrań (każdy uczestnik dostaje swoje własne, imienne wersje do ćwiczeń), polega na wizualizacji pięknej, silnej, pełnej mocy czarnej pantery i wejściu swoją świadomością w jej ciało. Ta prowadzona od początku do końca wizualizacja pomaga uczestnikom poczuć pewność siebie w zderzeniu z problemami życiowymi, w rozwijaniu zdolności do osiągania celów, z zdobywaniu umiejętności podejmowania decyzji itp. Po wyjściu z transu czuja się wspaniale, pełni mocy, energii, wewnętrznego spokoju. Wiedzą już że potrafią sobie poradzić ze swoimi problemami, że mają w sobie moc, ponieważ poczuli ją w czasie ćwiczenia. Trans aktywizuje te zasoby, które już w nich tkwią, ale zostały zepchnięte głęboko w podświadomość poprzez społeczną hipnozę, która wmawia im, że nie dadzą rady, że są słabi, że nie potrafią, że to nie dla nich itp. Techniki antyhipnozy, o której pisałem w jednym z poprzednich artykułów, mogą rozbić stare, nieadekwatne instalacje hipnotyczne w podświadomości, ale na ich miejsce warto zbudować coś nowego, mózg nie znosi bowiem próżni. Techniki autohipnotyczne i wizualizacyjne nadają się do tego znakomicie. Budują nowe emocje i przekonania w języku wyobraźni i metafory, która trafia bezpośrednio do podświadomości, z pominięciem analitycznego, racjonalnego umysłu. To działa silniej, głębiej i szybciej niż, na przykład, powtarzanie afirmacji.

Technika identyfikacji w głębokim transie może dotyczyć nie tylko zwierząt. W wielu religiach stosowana jest szeroko w odniesieniu do bóstw i świętych. W buddyzmie tybetańskim mnisi wizualizują swojego lamę (guru) i w pewnej chwili zamienia się On w światło i wnika do ich ciała, przenosząc (aktywizując w nich) określone właściwości. W chrześcijaństwie wierni także identyfikują się z Chrystusem, naśladują Go, czasami do tego stopnia, że na ich ciałach pojawiają się stygmaty. Utożsamienie z Chrystusem i Jego męką jest w takim przypadku absolutne i zyskuje znamiona prawdziwego cudu!

Bardzo wiele osób nieświadomie rozwija zasób swoich zachowań i właściwości utożsamiając się z postaciami filmowymi, gwiazdami muzycznymi, politykami lub biznesmenami. Nie robią tego oczywiście w głębokim transie, ale powtarzają to przez długi czas. Jest to bardzo naturalny dla nas sposób aktywizowania naszych podświadomych zasobów.

Utożsamienie ze zwierzętami ma jeszcze jeden, ciekawy aspekt. Zwierzęta żyją bliżej natury, bliżej ciała, praktyka identyfikacji z nimi podczas transu, może powodować także lepszy kontakt z ciałem, lepszy kontakt z podświadomością oraz rozwój intuicji, która bardzo często wypowiada się poprzez delikatne odczucia cielesne. Ludzie obdarzeni tzw. intuicją mówią, że po prostu „czują”, ze się coś zdarzy, albo „wyczuwają” niebezpieczeństwo. Słowo „czuć” dotyczy przecież ciała, dotyku, propriocepcji (czucie głębokie i orientacja ciała w przestrzeni) i ruchu. Dlatego też w czasie wizualizacyjnych podróży po świecie podświadomości, albo podczas marzeń sennych, „zwierzęta mocy” prowadzą nas do miejsc , w których dostajemy odpowiedzi na pytania albo rozwiązujemy problemy. Szamani korzystają z ich mądrości i mocy od tysięcy lat. My także możemy to zrobić. Wystarczy tylko byśmy aktywowali w sobie bardzo prostą i pierwotną umiejętność wchodzenia w trans, odstawiania na bok naszego „krytyczno-racjonalnego” umysłu i poddania się strumieniowi obrazów wypływających swobodnie z podświadomości. Jest to bardzo korzystny i uzdrawiający proces, w którym nawiązujemy swoistą łączność ze spuścizną naszych przodków. Pamiętajmy o tym, że przed tysiącami lat wszyscy byliśmy „szamanami” i jako dzieci również. Korzystajmy więc z mocy naszej wyzwolonej wyobraźni. Naprawdę warto!

 

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com
Zmieniony: Środa, 26 Październik 2011 11:42  

Reklama
Reklama
Reklama